Jak poderwać dziewczynę
Ziemniaki w swojej niezdarności często doprowadzają do zjawiskowych kataklizmów jak np. napój przelatujący przez cały stół. Najgorszym możliwym scenariuszem zdaje się być okoliczność niedzielnego lunchu z pracodawcami, kiedy to na domiar złego kelnerka nie chce za nic w świecie pozwolić temu nieszczęśnikowi posprzątać, nalegając, że zrobi to sama.
Nie zgadniecie co mi się wczoraj przytrafiło z sokiem pomarańczowym...
Mały bonus, niedzielny obiad:
- Dziewczyny nie lecą na drogie kolacje. One cieszą się z małych rzeczy jak dowcip czy maniery. Mam rację?
- Tak, zdecydowanie.
- A ty niby skąd możesz wiedzieć?!
Przy powstawaniu tej notki ucierpiały notatki z angielskiego, które posłużyły do zapisania szkicu. Po drodze zdążył też wyparować jeden ziemniaczany mózg, niestety nieprzystosowany do nauki angielskiego. A egzamin już w środę!




