Grunt to dobry argument

- Dwa bilety na Cloud Atlas, proszę.
- Już się robi! Swoją drogą, mamy wolne miejsca na darmowy pokaz horroru, który wychodzi za kilka miesięcy, może znalazłybyście czas w środę o 19:30?
- Czy ja wiem... nie jestem fanką horrorów. Wolałabym posiedzieć pod kocykiem w domu i poczytać książkę.
- No ja też nie bardzo lubię horrory, zwłaszcza w kinie. W dodatku kończę pracę o 19 i musiałabym się bardzo pośpieszyć, żeby się wyrobić. Co to w ogóle za film?
- Profesor psychopata - Jared Harris - każe swoim studentom brać udział w jakiś niebezpiecznych eksperymentach. Gra w nim jeszcze Sam Claflin.
- SAM CLAFLIN!
- SAM CLAFLIN!

- To poprosimy zaklepać dla nas dwa miejsca.
- Tak jest, koniecznie musimy zobaczyć ten film!

Erotycznych!

- Spać time. Erotycznych snów!
- Hah, no to żeby ci się maturka śniła!
- NIENAWIDZĘ CIĘ. Już mi się śniła, z dziesięć razy.
- Erotycznych, Sweetie!
- No tobie też, stary. Z jakimś przystojniakiem w roli głównej.
- Zołza.
- Niech ci się najlepiej Ben przyśni. Taki chudziutki, z gniazdem na głowie, będziecie do siebie pasować.
- Zatłukę cię kiedyś.
-

No ale popatrz jak Benowi do twarzy z łóżkiem.
- AAAAAAAAA, MASZ W ŁEB.
-
- Jak ja cię ciężko nienawidzę.
- Oh stahp it, you!

Somebody loves me!

Do mojej skrzynki dotarła dziś wiadomość 'DAWAJ KURWA NOTKĘ'. Tak więc bardzo poruszona faktem, iż ktoś czyta mojego bloga, co więcej jest psychofanem i wysyła mi listy z pogróżkami, domagając się więcej, postanowiłam tu naklepać kilka słów w obawie o swoje życie.
Dorobić się psychofanów: checked.
Zawładnąć nad światem: in progress.



 

ziemniaka problemy sercowe

Czasem zastanawiam się jak to jest, że skoro jestem taka osom, wszyscy mnie wielbią i kochają i mogłabym zawładnąć nad światem, gdybym tylko chciała (ale mi się nie chce), to jak, na entalpię, jest możliwe to, że jeszcze żaden z moich mężów do mnie nie zadzwonił i się ze mną nie umówił?! Może dowiedzieli się, że przerażają mnie rozmowy telefoniczne? Hmmm, to jednak nie wyjaśnia dlaczego nie napisali smsa, albo maila... Wiem! Czytają mojego bloga i wiedzą, że nie przepadam za wychodzeniem z domu, dlatego też planują jutro do mnie wpaść (jak ja upchnę 22 chłopa w moim łóżku?... pokoju, I mean pokoju!) z naręczem jedzenia, filmów i książek. Tak! To na pewno jedyne słuszne wytłumaczenie!


Spotted

Spotted: Dziś w okolicach południa widziałam zmaltretowaną kreaturę. Smutne to, zmęczone, z worami pod oczami i gniazdem na głowie, noszące spodnie od piżamy i za wielką bluzę. Proszę, pomóżcie mi znaleźć tego Golluma w okularach, bo aż serce ściska na taki widok. Trzeba by to dokarmić czekoladą i dziesięcioma kawami. Proszę, pomóżcie mi w tym szczytnym celu!

A! nie, czekajcie! Dziś w okolicach południa zerknęłam w lustro!


ziemniak w sosie grzybowym

Ziemniak postanowił się pouczyć, w końcu przebiśniegi się pojawiają, co oznacza, że egzaminy coraz bliżej (mówiąc bardziej obrazowo: ziemniak jest w czarnej dupie... znowu). Jakież było zdziwienie ziemniaka, gdy dotarło doń, że naprawdę dawno nie zbliżał się do książek.


Jednak, pamiętając przykład pana Fleminga, ziemniak bierze ową populację pleśni jako omen niezwykle szybko rozwijającej się kariery naukowej. W końcu już tylko wiara w grzyba ziemniakowi pozostała...