Nihilism, cynicism, sarcasm and orgasm.
Dialogi rodzinne, episode 4.
Salon, kanapa, oglądamy Ripper Street*.
- Łoł, strzelił do konia! Ale dlaczego do konia?
- Zobaczysz.
- Ciekawe co jest w tym wozie! O! Wielkie, metalowe pudło, z wypaloną dziurą w środku. Co to jest?! Czy to jest sejf?
- Nie, to lodówka.
- Ale po co ktoś by włamywał się do lo... a... ok.
Chwilę później...
- Czy on pali jakieś narkotyki?
- Yup.
- Co się z nim dzieje?! Dlaczego on się tak rzuca w tym łóżku?!
- Upalił się, doznał szoku i teraz wpadł w drgawki, przecież widać jak na dłoni.
- Acha, acha. A to niebezpieczne?
- Jasne! Patrz, zaraz mu piana z pyska pójdzie.
- O boże, ale to przecież... ale to ona... ALE MÓWIŁAŚ, ŻE TO DRGAWKI, A NIE PROSTYTUTKA POD KOŁDRĄ!
- Chwilę temu ci mówiłam, że się włamują do lodówki.
- Przestań być cyniczna i sarkastyczna!
- Nope, jak jesteś święcie przekonany, że mówię serio to robi się jeszcze zabawniej.
- Agrr, nienawidzę cię!
- I know.
*Dla niezorientowanych Ripper Street to serial kryminalny obsadzony w czasach wiktoriańskich (kiedy z pewnością nie mieli lodówek).









